Odkąd sięgam pamięcią mieszkam przy ulicy Ludwiki, moje okna
wychodzą na zachód, na duży teren będący kiedyś klubem piłkarskim RKS Sarmata.
W tym miejscu trzeba napisać dwa słowa o samej historii klubu.
Powstał 21 czerwca 1921 roku pod patronatem Polskiej Partii Socjalistycznej
i związku zawodowego tramwajarzy. Wkrótce wykształciły się silne sekcje
lekkoatletyki, piłki nożnej, kolarstwa, boksu, łyżwiarstwa szybkiego,
gimnastyki, pływania i tenisa stołowego. Pierwsze treningi odbywały się na
Placu Budla (dzisiejsza ulica Tyszkiewicza).W latach 1957–1960 przy dużym
wsparciu zakładów Fabryki Wyrobów Precyzyjnych im. gen. Karola Świerczewskiego,
Zakładów Mechanicznych im. Marcelego Nowotki, Zakładów Wytwórczych Lamp
Elektrycznych im. Róży Luksemburg i Zakładów Radiowych im. Marcina Kasprzaka
między ulicami: Wolską a Kasprzaka powstał Ośrodek Atletyczny „Sarmaty” przy
ulicy Wolskiej 77, gdzie były – poza boiskiem i bieżnią – również sale do
siatkówki, koszykówki, tenisa stołowego, pomieszczenia dla zawodników, itp. W
związku z tymi perturbacjami w pierwszej dekadzie XXI wieku Klub przez pewien
czas był zawieszony, jednak został reaktywowany w 2010 r.
Obecnie miejsce to tylko dzięki widocznemu jeszcze zarysowi owalnej bieżni
przypomina czas swojego sportowego charakteru. Mając siedem lat trenowałem tam
futbol wraz z innymi małymi zawodnikami. Klub nie miał pieniędzy na utrzymanie
boisk, sala gimnastyczna pawilony z przebieralniami popadły w ruinę. Nie trudno
domyślić się ze niedługo później na plac wjechała koparka zamykając ,dla wielu,
historyczne miejsce. Wraz z zabudową zaczęły znikać resztki trybun, bramki,
trawa z boisk, wyrosły krzaki i zaczęło się, paradoksalnie dla obiektu
sportowego, masowe spożycie i śmiecenie. W 2000 roku teren został oddany
zakładom „VIS”. Te postanowiły go sprzedać hiszpańskiej firmie, która chciała w
tym miejscu postawić osiedle mieszkaniowe. Zabito charakter terenu na którym
trenowali tacy sportowcy jak
Janusz Kusociński –
lekkoatleta złoty medalista na Olimpiadzie w Los Angeles w 1932 r., Andrzej
Badeński – lekkoatleta, medalista na Olimpiadzie w Tokio w 1964 r., Stanisław
Królak – pierwszy polski zwycięzca Wyścigu Pokoju (1956 r.), Elwira Seroczyńska
– srebrna medalistka w łyżwiarstwie szybkim na Olimpiadzie w Squaw Valley w
1960 r.. Plac stoi pusty, myślę, że, spokojnie dziesięć lat. Planów
zagospodarowania było wiele, wiele protestów mieszkańców chcących uniknąć
sąsiedztwa drapaczy chmur -deweloper złożył do planu wniosek o zgodę na
zabudowę prawie połowy terenu blokami o wysokości do 45 metrów, który został
uwzględniony przez prezydent miasta Hannę Gronkiewicz-Waltz. Jednak w marcu
2012 roku radni z Komisji Ładu Przestrzennego zarekomendowali Radzie Warszawy
odrzucenie wniosku. Po protestach samorządowców inwestor zgodził się na wybudowanie
obiektu sportowego na jednej czwartej powierzchni. Protestujący domagają się
przeznaczenia połowy terenu na działalność sportową.
Nic się nie zmienia, teren dziczeje miasto zamiast walczyć z
inwestorem o obiekty sportowe umyło ręce a hiszpańska firma blokowana jest
walką wspólnoty. Moja ocena tej sytuacji jest oczywista- myślę ze nikt nie
chciałby widzieć a przede wszystkim słyszeć budowy 45 metrowych wieżowców z
własnego okna. Jednakże patrząc obiektywnie nikt nie czerpie żadnych korzyści z
pola zarośniętego olbrzymimi chwastami i zaśmieconego wszystkim czego dusza
zapragnie tym bardziej, ze jest to w centrum, podobno, dynamicznie
rozwijającego się miasta.
Dzięki temu, iż patrzę na to miejsce niemalże codziennie
zaobserwowałem zjawisko „braku postępującego”. Zmiana bardzo powoli, przeszło
połowę mojego życia, pokazała mi jak miasto zapomina o swoich dawnych „powodach
do dumy” i w pewnym sensie tradycji.